Co ja wypaczę, czyli larpowe błędy i wypaczenia

Data: 24 października 2012
Kategorie: LARP, LARP: Publicystyka
Odsłony: 2064
 2

Łatwo i przyjemnie jest rzucać kamieniami. Więc będę rzucał kamieniami.

Kilkanaście już lat obserwuję pewne strojowe (i zwyczajowe) potworności które pokutują na larpach. Sam też kilka, a jakże!, zaliczyłem. Wydają się być one dziedziczne.
Weterani powoli pozbywają się takich nawyków, ale zanim się ich pozbędą, nowi podpatrują je i kopiują. Częściowo wynikają one też (oczywiście) z holiłudu i jego bezmyślnego
powielania tych samych wzorców istniejących od dawna w kostiumach. Holiłód na przykład „wie” że zbroja rzymskiego oficera jest zrobiona ze skóry, więc zawsze będzie ją taką
pokazywał. Nawet kiedy jest to serial tak dobrze opracowany jak „Rome” HBO, takie potworności muszą tam być.

Nie chcę żeby to była tylko wyliczanka „n00b, lol!”. Gdzie to tylko możliwe będę podawał właściwy kontekst danego elementu stroju albo sposobu zachowania i to gdzie mógłby
znaleźć zastosowanie. Więc naprzód.

1. Człowiek-owca

Użycie larpowe: Człowiek-owca jest najczęściej „barbarzyńcą”. Na swoim płaszczu czy czym tam ma skórę owcy. Co charakterystyczne, skóra owa otula wyłącznie ramiona.

Użycie prawidłowe: futro zwierzęce ma trzy możliwe funkcje (niekoniecznie rozłączne). Może zapewniać ciepło, służyć ozdobie, albo być trofeum. Wełna nie będzie służyła
ozdobie (owcza wełna jest surowcem, półproduktem, czymś pospolitszym niż najgorsza tkanina wełniana), na pewno nie jest trofeum (chyba że nasz dzielny wojownik szczyci się
tym że sam w walce wręcz zabił owcę), pozostaje więc dostarczanie ciepła. Tyle że nikt nie grzeje samych ramion i karku. Nieprzetworzona wełna owcza występuje więc w formie
kamizelki, futra, palta, podobnych rzeczy. Ma dostarczyć ciepło całemu ciału. W roli dekoracyjnej powinny być używane futra dekoracyjne. Obrębienia płaszcza – jak
najbardziej. Lisy – jak najbardziej (tyle że nie powinny to być lisy wyglądające jakby umarły ze starości po czym zostały przejechane przez dywizję pancerną generała
Dyrdymała).
Trofea powinny pochodzić ze zwierząt których zabiciem warto się chwalić Jeśli barbarzyńca przez gołe ciało przerzuca skórę wilka albo dzika (uch! dzik na gołą skórę –
współczuję!), powinien zdawać sobie sprawę z tego że chwali się własnoręcznym zabiciem tego zwierzęcia. Dobrze mieć w związku z tym jakąś opowieść.

Podsumowanie: nie używaj owcy jako dekoracji ani trofeum. Barbarzyńca z kawałkiem owcy przerzuconej przez ramię jest śmieszny a nie straszny.

 

2. Pląsata japa.

Tiger_Face_paint[1]

Na pewno chodziło właśnie o ten efekt?

Użycie larpowe: przed grą lusterko albo koleżanka i nuże malować na twarzy różne pląsate zawijasy i wzorki. Po co? A bo fajnie wygląda. Erm… nie.
Jak właściwie wyobrażamy sobie życie takiej postaci na trakcie? Noc, trzymanie warty, budzi się rano, zwija obóz, je coś, pije, po czym…. siada z lusterkiem i pracowicie
przez następne pół godziny maluje sobie zawijasy na twarzy? A przed snem, kiedy koledzy zajmują się zbieraniem chrustu, rozbijaniem namiotów, wyznaczaniem wart, robieniem
kolacji – zmywa makijaż? Niechby to jeszcze kobieta która podróżuje w eskorcie i ma na to czas a przy tym pochodzi z kultury w której takie wzorki istnieją, ale mężczyzna?
Scena która mi się z tym najbardziej kojarzy to „coś ci się rozmazało na ramieniu” z „Chłopaki nie płaczą”.

Użycie prawidłowe: są kultury które stosowały i stosują malunki na skórze jako coś ozdobnego. Żeby daleko nie szukać – induskie malunki henną (mehndi). Tyle że: po pierwsze
te malunki są naprawdę skomplikowane i zwyczajnie bardzo ładne. To nie jest zawijas walnięty na japie żeby wyglądać jak ostatni taśmowy kiczyk Royo. To złożone wzory, często
przekazujące pewne kody kulturowe. Po drugie nanoszone są one w sposób który nie daje efektu „coś ci się rozmazało na ramieniu” – są one półtrwałe, starczają na kilka dni. A
po trzecie mają one określoną rolę kulturową i rytualną, nie są noszone na codzień. Jeśli mamy postać pochodzącą z takiej kultury i albo sami potrafimy albo znamy kogoś kto
potrafi taki malunek wykonać, wtedy bardzo warto – zwłaszcza jeśli mamy ku temu dobry powód (na przykład nasza postać dzisiaj wychodzi za mąż/żeni się, albo uczestniczy w
ważnej ceremonii).
Osobną kategorią są barwy wojenne. Mogą służyć wywołaniu strachu, mogą służyć kamuflażowi, mogą służyć jednemu i drugiemu. Mogą być ozdobą wojownika chcącego pokazać się jak
najlepiej przed przeciwnikiem. Wspólnym mianownikiem jest tu jednak „wojenne”. Nie maluje się tak japy przed pójściem na biesiadę u barona. Nie maluje się jej „na wszelki
wypadek” bo może dzisiaj z kimś pójdzie na pięści. Nakłada się je kiedy ma dojść do walki na śmierć i życie. Jako takie mogą być częścią bardzo ważnej sceny. Wyobraźcie sobie
drużynę która zamiast „pro forma” nakładać sobie heterosceptyczny makijaż co rano („wżdy zaprawdę zasługujesz na to!”), robi to szykując się do walki. Wiadomo że będzie iść
na ostre, wiadomo że tam może czeka śmierć. Nakładamy barwy śmierci i wojny w skupieniu, jako element rytuału przygotowującego nas na to co nas czeka, nastawiającego nas
odpowiednio. Robimy to razem, w skupieniu, jako jedna całość. Wiąże nas to ze sobą i nadaje całej okazji powagę wynikającą z wagi zdarzenia. To samo w sobie może być potężną
sceną.

Podsumowanie: nie jesteśmy dziwkami z kabaretu które malują się przed tańczeniem na rurze. Rób to jeśli masz po temu naprawdę dobre powody, nie „bo o”.

 

3. „Przysiada się do was tajemniczy enpis w kapturze nasuniętym na twarz”.

Użycie larpowe: wielki i obszerny kaptur. Witaj imperatorze Palpatine, nie maż mi sprayem po ścianie.
Użycie prawidłowe: kaptur ma dwie funkcje. Albo (główna funkcja) chroni przed deszczem lub ostrym słońcem, albo (rzadziej) ma uniemożliwić rozpoznanie twarzy. W tej drugiej
funkcji używany jest obecnie przez dresów i wandali którzy nie chcą być rozpoznani na nagraniach z telewizji przemysłowej, przedstawiających demolowanie czyjejś własności.
Uważasz że z kapturem na głowie wyglądasz tajemniczo? Przeważnie wyglądasz tak tajemniczo jak kolo łażący w kaloszach na plaży. Jeśli nasuwasz ten kaptur na głowę nie czując
fizycznie takiej potrzeby (czyli nie leje, ani nie jesteś na pustyni gdzie cała twarz musi być szczelnie chroniona przed słońcem i kurzem), to robisz to żeby Twoja twarz nie
była widoczna albo łatwo rozpoznawalna. A to znaczy, po prostu, że nie jesteś kimś godnym zaufania. Czemu rozmawiając ze mną zakrywasz twarz? Co masz do ukrycia? Dlaczego
miałbym Ci wierzyć kiedy nie chcesz mi nawet spojrzeć w oczy?

Podsumowanie: zdawaj sobie sprawę z tego po co masz ten kaptur. Jeśli postanowiłeś/aś zakryć twarz, miej po temu naprawdę dobry powód.

 

4. Fura i skóra, czyli woźnica w karwaszach.

Użycie larpowe: skórzany karwasz jest wdzędzie. Ma go na przedramieniu wojownik, woźnica, kupiec, dziwka, baba-zielacha, zwiadowca i królewski skryba.
Prawidłowe użycie: właściwie brak. Wytłumaczę. Holiłud powstał w czasach kiedy taśma filmowa wymagała naprawdę potężnego słońca. Owa miejscówka dawała długi dzień zdjęciowy,
mało opadów, ogromne ilości światła. Stąd i „fabryka snów” tam ulokowana. Tyle że w czasach sprzed telefonu komórkowego ludzie nosili na rękach zegarki. Paski owych zegarków
w tym prażącym słońcu zostawiały bardzo wyraźne białe ślady. Powiedzmy że do filmu historycznego można głównemu bohaterowi zamakijażować ten ślad, ale robienie tego dzień w
dzień przy kilkunastu postaciach + kilkudziesięciu/set statystów (z licznymi poprawkami w czasie ścierania się makijażu) było niepraktyczne. Witamy więc karwasz. Powtórzę
żeby było to jasne: coś takiego jak skórzany karwasz wymyślono w XX wieku na potrzeby filmu. Nie, nigdy nic takiego nie istniało historycznie. Nie, nie jest ekwipunkiem
łucznika. Nigdy nie istniał. Jest tak samo fantasy jak glany, zegarek elektroniczny albo t-shirt. Ma mniej więcej to samo datowanie.

Można sobie wyobrazić kulturę która stworzyła karwasz jako ozdobę, jako rodzaj wydłużonej branzolety. Tyle że wówczas powinien on pełnić funkcję ozdobną, czyli powinien być
ładny. Bogato malowany, wzdlędnie zdobiony, ze szlachetnymi metalami czy kamieniami. Powinien wyglądać dobrze. Ozdobnie.

Inną możliwą funkcją jest ściągacz koszuli. W niektórych epokach koszule miały strasznie bufiaste rękawy i do pracy fizycznej albo łucznictwa stosowano przypominające trochę
karwasz ściągacze (raczej tekstylne niż skórzane). Powiedzmy. Niech będzie.

Podsumowanie: „wojownikom” ich karwaszy się nie odbierze. To z góry przegrana wojna, nawet w reko mimo znanej powszechnie absurdalności tych zabawek nie bardzo udaje się je
wyeliminować. Więc pozostaw je „wojownikom”. Jeśli grasz jakąkolwiek inną postać – odpuść sobie karwasze. Zaoszczędzone pieniądze lepiej przeznaczyć na ładną tkaninę.

 

5. I’m too sexy for my shirt, czyli Koksu i jego siatkowy podkoszulek.

Użycie larpowe: kolczuga noszona bezpośrednio na skórę albo cienki strój (grzech spotykany również, jak najbardziej, w reko).
Użycie prawidłowe: Kolczuga noszona na wyściełanie. Rolą kolczugi jest niedopuszczenie klingi do skóry. Zmiana cięcia/rąbnięcia na uderzenie obuchowe. Rolą znajdującej się
pod nią przeszywanicy jest zaabsorbowanie i rozłożenie energii ciosu. Razem stanowią jedną zbroję. Razem! Cios zadany mieczem w rękę chronioną kolczugą leżącą bezpośrednio na
tunice wyłączy tę rękę z walki tak samo jakby kolczugi tam nie było. Zwyczajnie złamie kość. Cios w głowę na którą bezpośrednio nałożono czepiec kolczy zabije równie pewnie
jak cios w głowę chronioną czapką bejsbolową. Dopiero dwustopniowa zbroja, gdzie warstwa kolcza zmienia cięcie na tępe uderzenie a następnie wyściełanie przejmuje i rozprasza
energię tego uderzenia jest dobrą ochroną. Co więcej! Sama przeszywanica (wielowarstwowy len) jest lepszą ochroną niż sama kolczuga. Serio-serio.

Podsumowanie: nie noś kolczugi na gołą skórę. Wyglądasz w niej jak dres w siatkowym podkoszulku. Wygląda to jakby jedyną rolą jaką pełni u Ciebie zbroja było erotyczne
błyskanie cudnym ciałem znajdującym się pod spodem.

 

6. Wżdy zaprawdę onegdaj acan poniechaj!

Użycie larpowe: eeeeech….
Użycie prawidłowe: niemal brak. Sienkiewicz stworzył swój język na podstawie kilku gwar i odrobiny konfabulacji. Ta stylizacja jest w porządku u Sienkiewicza i niech będzie
że pasuje też do biesiad dzikopolowych. Tyle że naprawdę mało kto potrafi tak mówić szybko i płynnie, więc ludzie potykają się o tą stylizację, brnąc w przedziwne zbitki
słowne i często nie rozumiejąc co właściwie znaczy słowo którego właśnie używają.

Podsumowanie: pany Lachy, pomyłujte! To naprawdę nie jest do niczego potrzebne a Ty naprawdę nie grasz Zagłoby! Mów po polsku, unikając zarówno języka telewizyjnego
(„obrażono tu moją osobę! Moja osoba wpierdoli twojej osobie aż inne osoby zobaczą jaką to osobą jest moja osoba!”), jak i mówienia Sienkiewiczem. Język polski ma tę zaletę
że (niemal) wszyscy na polskim larpie go rozumieją. Twojego Sienkiewicza często rozumie wyłącznie koza i wielbłąd a i to po ciężkich dragach.

 

7. „Szlachetna pani, tu dukat, daj dupy”.

Użycie larpowe: „witajcie szlachetni panowie!”
Użycie prawidłowe: sposób zwracania się do szlachty. Przyjęliśmy, jako rodzaj uprzejmości, sposób zwracania się do siebie nawzajem jakbyśmy byli wszyscy z wyższego stanu. „Ma
pani dzisiejszego Murarza?”. „Może mi pan skasować bilet?”. Traktujemy się tak wszyscy. Tyle że słowo „pan”, „pani” ma trochę inną etymologię. Oznacza kogoś kto panuje (dla
miłośników ministry Środy – paniuje). Spotkałem się nawet w pewnym opowiadaniu z tłumaczeniem „władca” gdy tłumaczowi słowo „pan” wydawało się zbyt pospolite. O ile takie
tłumaczenie jest kulawe o tyle oddaje to o co chodzi. „Szlachetny pan” albo „szlachetna pani” oznacza dokładnie to co na plakietce. Osobę o błękitnej krwi, szlachetnie
urodzoną, której należy się szacunek z racji stanu. Odezwanie się do dziwki albo leśnej baby per „szlachetna pani” nie tylko powinno wprawić ją w zupełne osłupienie, ale też
stanowić ciężką obelgę dla każdego szlachcica który to słyszy. Taki odpowiednik naplucia w twarz, odlania się na buty i rozmazania kaki na czole. Serio.

Podsumowanie: zwracaj się w ten sposób do szlachty. Do pospólstwa możesz mówić „dobry człowieku”, „dobra kobieto”, „łyku”, „słuchaj, chamie” a jeśli jesteś im równy/równa
stanem „kumie”, „słuchajcie no”, „stąd jesteśta?” i tak dalej.

 

8. Och Pani, och!

Użycie larpowe: „pani, czy zechcesz za mnie wyjść”?
Użycie prawidłowe: pani nie zechce za Ciebie wyjść, bo jest już mężatką (chyba że polujesz na wdowy, to wtedy luz). Dlatego mówisz do niej per „pani”. Rozróżnienie jest
proste. Mężatka albo wdowa to „pani”. Niezamężna dziewczyna to „panna”. Odróżnia się to po obrączce, savvy? Więc do młodej niezamężnej dziewczyny szlacheckiego stanu mówimy
„szlachetna panno”, nie „szlachetna pani”. Pod żadnym pozorem i nigdy nie należy mylić tego z „panienką” które to określenie jest pogardliwe i sugeruje raczej luźne obyczaje.
Rzucenie słowem „panienko” nawet chamce jest dla niej obelgą.

Podsumowanie: oświadczając się mężatce możesz liczyć co najwyżej na pocałowanie buta jej męża.

 

I tyle. Masz coś do dodania? Zapraszam do komentarzy. Na pewno nie wyczerpałem tematu.

Komentuj przez Facebooka
Tagi:

7 Responses to Co ja wypaczę, czyli larpowe błędy i wypaczenia

  1. Anonimowy napisał(a):

    witam, parę słów dot. karwaszy:
    http://www.ruinyizamki.pl/bron/zbroja.jpg
    nr 20 to tzw. zarękawie, element który nie jest połączony z rękawicą na stałe, więc teoretycznie mógł też być użyty bez niej.

    http://img184.imageshack.us/img184/9620/abb16wm1.jpg
    http://img184.imageshack.us/img184/9264/abb17nf6.jpg
    http://img152.imageshack.us/img152/9688/abb14zi7.jpg
    http://img184.imageshack.us/img184/5231/abb15je5.jpg

    tu parę zdjęć wykopalisk wczesnośredniowiecznych osłon przedramienia, karwasze paskowe lub inaczej karwasze Vendelskie

    morvedd

  2. Anonimowy napisał(a):

    Gwoli funkcjonalności, w wykroju własnych karwaszy fantasy-larpowych uwzględniłem to, że na lewej ręce pod spodem noszę zegarek. I jednym ruchem da się podejrzeć godzinę. Znacznie wygodniejsze to, niż chowanie zegarka do sakiewki, czy gdzieś indziej. Nie wiedziałem, że powtarzam patent ludzi z holiłudu 🙂

  3. Anonimowy napisał(a):

    Zgodziłbym się w 100% gdyby tekst dotyczył błędów w rekonstrukcji. Dotyczy, o ile się nie mylę LARPów czyli, gdyby się uprzeć, rekonstrukcji świata w jakimś stopniu (w zależności od założeń gry) fantastycznego. Narzekanie na brak zasadności w np. noszeniu skórek na rękach czy futer na ramionach można by porównać do narzekania na to że w larpach można używać magii(co ja, Copperfield?), zabijać gobliny(stworzenia spotykane na co dzień w dawnych czasach) itd.
    Większość wymienionych tu błędów graczy wynika chyba raczej z powielania tego co widzimy w grach czy filmach, lub możemy przeczytać w książkach na których często się wzorujemy.
    Pozdrawiam. W.H.

  4. Piotr Smolański napisał(a):

    "Można sobie wyobrazić kulturę która stworzyła karwasz jako ozdobę, jako rodzaj wydłużonej branzolety. Tyle że wówczas powinien on pełnić funkcję ozdobną, czyli powinien być ładny. Bogato malowany, wzdlędnie zdobiony, ze szlachetnymi metalami czy kamieniami. Powinien wyglądać dobrze. Ozdobnie. "

  5. Szpadel napisał(a):

    Właściwie, to karwasze były w niektórych częściach świata stosowane już od V wieku. Poza tym, ciekawy artykuł.

  6. Rynn napisał(a):

    Odkopię posta żeby napisać, że w łucznictwie zdecydowanie karwasze były używane historycznie. Np. tradycyjne karwasze ketoh.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Bracer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.