Pocztówki z ruin wszelkiego sensu.

Data: 20 marca 2014
Kategorie: Fantastyka, Fantastyka: Publicystyka
Odsłony: 761
 1


Nie daję tu linku do reklamy od której to się zaczęło. Po pierwsze dlatego że jest zbyt słaba abym ją linkował, po drugie dlatego że od dawna już nie chodzi o nią.


 
Mój muszkiet został w Polsce. Nie mogę go mieć w Anglii. Posiadanie broni w Anglii jest zakazywane (tym razem już na serio-serio, no naprawdę nie wolno!) jakoś tak co dziesięć lat. Ktoś zabija kogoś nielegalnie posiadanym pistoletem, politycy ?must be seen to be doing something? (jedno z niewielu szczerych stwierdzeń w angielskiej polityce, oznaczające że politycy nie muszą nic zrobić ani niczego rozwiązać, ale muszą wyglądać jakby robili i rozwiązywali), więc zakazują po raz kolejny broni palnej. Do tej chwili jest zakazana z pięć razy.
 

Nie obrabuję z moim muszkietem lontowym banku. Trudno.
 
Szukając innego wyładowania dla mojej pasji rekonstrukcyjnej spojrzałem w kierunku który od dawna mnie fascynował. Rzym. Przystąpiłem do jednej z angielskich grup.
 
„Child protection policy”. Polityka grupy dotycząca ochrony dzieci przed gwałtem. Mam być ultraostrożny w jakichkolwiek kontaktach z dziećmi. Mam się starać aby nigdy do tych kontaktów nie dochodziło pod nieobecność rodziców. Nie rozmawiać z dzieckiem jeśli nie muszę. W czasie kontaktu z jakimkolwiek dzieckiem jeśli nie ma przy tym jego rodziców, najlepiej mieć przy sobie kilkoro świadków. Nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem, nie zostawać z dzieckiem sam na sam w osobnym pomieszczeniu. Jeśli ktoś jest taki głupi, jeśli na przykład zabierze dzieciaka do pomieszczenia gdzie ma apteczkę żeby nalepić mu plaster na palec i jeśli ktoś następnie oskarży go o molestowanie seksualne, lub nieodpowiedni kontakt – bęc. Jest po sprawie. Oskarżony, nie mając świadków swojej niewinności i nie mogąc jej udowodnić, jest winny. Wpisy do akt. Ograniczenie dostępu do wielu zawodów. Możliwa konieczność zmiany miasta i nazwiska.


***

 
Skok na kilka lat wstecz. Idziemy z ówczesną moją dziewczyną (obecnie żoną) przez osiedle w niedużym angielskim miasteczku. Marta dostrzega błąkającego się dzieciaka. Chce mu pomóc. Ja się waham. Jestem temu bardzo bardzo niechętny. Nie chcę podchodzić do tego dziecka. Nie chcę aby na CCTV (kamery które w Anglii filmują każdy odcinek każdej ulicy każdego miasta) był zapis nas dwojga blisko obcego dziecka. Jeśli ktoś zadzwoni na policję że widzi dwoje dorosłych zaczepiających dziecko na ulicy, przez następne 12h nie wyjdziemy z komisariatu a zapisy w aktach będziemy wymazywali przez następne lata. Ale Marta wygrywa. Podchodzimy do tego dzieciaka. Pomagamy mu. Faktycznie się zgubił. W Polsce nie miałbym w ogóle takich wątpliwości. W Anglii mam.


***

 
Nie ustępuję w Anglii miejsca kobietom. No dobrze – jeśli to jest starsza pani, jeśli nie jesteśmy w centrum Londynu, wtedy tak. Starsze panie są normalne. Ale jakoś tak poniżej sześćdziesiątki – nie ustępuję miejsca. Nie interesuje mnie wygląd, stopień kalectwa, stopień opasłości. Po tym jak słuchałem pięciominutowego wściekłego wykładu o dyskryminacji, seksizmie i bodaj faszyzmie, nauczyłem się. Nie powtórzę tego błędu. Te kobiety, nota bene, wspomniane są na przykład w manifeście angielskich chaps (długo by tłumaczyć), punkt trzeci: http://thechapmagazine.co.uk/content/section_manifesto/ 
 
W Polsce, oczywiście, ustępuję miejsca kobietom. W Anglii nie. 


***


Stosunki społeczne łatwiej jest zatruć niż naprawić. Łatwiej jest zaufanie między ludźmi zniszczyć niż zbudować. Łatwiej jest sprawić aby ludzie się nienawidzili niż lubili. Raz zniszczone, raz zatrute stosunki społeczne są prawie nie do odbudowania. W Anglii rodzice podwożący dzieciaki sąsiadów do szkoły pokazują tym sąsiadom dokument z policji że nie są notowani za przestępstwa seksualne. Wyciągnięcie aparatu niedaleko boiska szkolnego może się skończyć w areszcie. 
 
W Stanach Zjednoczonych funkcjonowały poradniki życia korporacyjnego – czytałem jeden. Jak uniknąć procesu. Nigdy nie zostawaj z kobietą sam na sam. Nigdy! Jeśli jesteś przełożonym i wzywasz do siebie pracownicę, zostaw otwarte drzwi i upewnij się że ktoś was widzi. Jeśli to możliwe, w ogóle nie rozmawiaj z kobietą. Jeśli musisz z nią rozmawiać, nie patrz na nią (ani w oczy, ani nigdzie). Odpowiadaj krótko. Jeśli to możliwe zgadzaj się z tym co mówi. Korp ma cały osobny prawniczy dział pilnujący tego aby interakcje między mężczyznami i kobietami były tak zatrute nieufnością i strachem jak tylko się da.


 
***


Kiedy zaczynałem moje fandomowe życie (jakieś 18 lat temu), na konwentach było bardzo mało dziewczyn. Na larpach jeszcze mniej. Zmieniało się to płynnie, stopniowo. Obecnie doszło do tego że na larpie potrafi być więcej kobiet niż mężczyzn, a rodziny które poznały się na larpach przyjeżdżają na nie z dziećmi. Jako że ta zmiana była stopniowa, kobiety asymilowały się również stopniowo. Nie było kulturowego szoku i nigdy nie wykształciły się tak absurdalne zjawiska jak w USA, gdzie ubrane w lajkrę kobiety weszły do fandomu zupełnie nagle, na przestrzeni dwóch-trzech lat. W Polsce nie było też tradycji pryszczatych tłustych nerdów myjących się raz na tydzień, siedzących w piwnicach w domu rodziców i panicznie bojących się kobiet, więc nie było absurdów z koniecznością udowadniania komuś takiemu przez jakąś dziewczynę że naprawdę czyta komiksy i gra w RPG. Proces ewolucyjny dokonał się dość płynnie.
 
 
Kilka lat temu w fandomie pojawiła się grupa polterówek z poczuciem misji. Domyślam się że pokolenie kobiet wychowanych przez GW i Wysokie Obciachy dotarło do drugiego roku filologii i socjologii, do wieku rewolucyjnego. Wylądowały z pluskiem, w jakiejś konwentowej prelekcji zmieniając salę w pandemonium kiedy wrzeszczały na publiczność a publiczność na nie. Witamy feminizm. W krótkim czasie zaczęły tworzyć zupełnie nieistniejący dotąd podział. Ludzie dotąd dzielili się zainteresowaniami i upodobaniami, święte wojny to były na przykład płaszcze vs kontusze, jesień vs DDki i tak dalej. Grupa polterówek zaczęła pracować nad stworzeniem całkowicie nowego podziału, podziału na gwałcicieli i gwałcone, molestujących i molestowane, podziału dokonanego ze względu na genitalia. W tym celu stworzyły grupę do której wstęp miały tylko osoby o odpowiednich genitaliach, gdzie (bezpieczne od gwałtu) mogły rozmawiać o gwałtach. 
 
Miałem to za rodzaj szampańsko śmiesznego reality show. Coś jak Łorsoł Szor na MTV, zupełnie chorzy z nienawiści i obłąkani od braku prawdziwych problemów ludzie starający się zniszczyć jakieś środowisko i wywołać w nim wojnę którą następnie mogliby wygrać. Flejmy którym przypatrywałem się zajadając mentalny popcorn. Środowisko przetrwało nie takie już rzeczy. 
 
Tyle że myliłem się. Tu jest naprawdę dobry tekst który mi to uświadomił:
 
 
Nie wiem czy ta dziewczyna zapoznała się z myślą feministyczną (ja tak), czy też instynktownie potrafi świetnie zidentyfikować ich obsesje, cele i dążenia. Ma rację co do tego że feministki nienawidzą wszystkich interakcji między kobietami i mężczyznami (proszę poczytać co to jest feminizm separatystyczny) i wszelkiego tarcia na granicy płci. Ma rację że bardziej od mężczyzn feministki nienawidzą kobiet które nie są feministkami. Ma w końcu rację, co uświadomiła mi tym tekstem, że one mogą wygrać i że mogą zniszczyć atmosferę tego środowiska, wywołać zachodnią nieufność między płciami. Wprowadzić w fandom prawników i Politykę Ochrony Kobiet Przed Gwałtem, podzielić ludzi ze względu na genitalia.
 
Procesy w Salem zaczęły się od dwóch dziewczynek które w mroźny zimowy dzień wlały do szklanki jajko. Czy proces dewastacji i zatrucia fandomu zacznie się od strasznie słabej reklamy Pyrkonu? Być może.
 
Dwie organizacje sponsorujące Pyrkon wydały swoje oficjalne oświadczenia. Bolą oczy kiedy się to czyta. Są gładkie. Są teflonowe. Są takie same jak oświadczenia angielskich korpów co do ich absolutnego poddania i oddania poltyce równouprawnienia. Są teflonowym, oleistym gównem prosto spod klawiatury jakiejś HRówki albo PRowca. To my ze sobą tak rozmawiamy? RPGowcy z RPGowcami, my ze sobą wzajemnie rozmawiamy gładkimi okrągłymi zdaniami, politpoprawnym bełkotem który w połowie strony zapisanej znakami nie ma w ogóle żadnej treści? Językiem prawnika piszącego do innego prawnika?
 
Czy w 2015 informator konwentowy będzie czytał prawnik razem z PRowcem, szukając zdań które mogłyby obrazić muzułmańskie, transseksualne, czarne lesbijki? W Anglii widzę wokół siebie społeczeństwo zupełnie rozprzężone, pozbawione wspólnoty i spójności, zniszczone przez ludzi kropka w kropkę takich jak ta grupa polterówek. Mam nadzieję że z fandomem im się nie uda, ale obawiam się że udać się może.
 
 
Oby nie. To zależy tyleż od ludzi normalnych, nie poddających się temu obłędowi, co od organizatorów imprez. Jeśli na wszelki wypadek spróbują zadowolić te polterówki i ich dość niedużą klikę, jeśli obleją wszystko teflonem i zaczną ustępować przed absurdalnymi atakami, wejdą na zjeżdżalnię. Łatwo na nią wejść. Trudno wrócić. 
Komentuj przez Facebooka
Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.