• O recenzjach to i owo, czyli nawet nienapita Flinta raz do roku wypala

    Data: 1 marca 2012
    Kategorie: Fantastyka, Fantastyka: Publicystyka
    Odsłony: 595
     Like

    Tekst pierwotnie opublikowany w styczniu 2007.

    Przyszły takie czasy, że muszę się pożegnać z recenzowaniem polskiej fantastyki. Robię to z żalem, ale – tak trzeba. W tak małym środowisku jedynie nieliczni mogą sobie pozwolić na godzenie działalności recenzenckiej z jakąkolwiek inną związaną bliżej z literaturą, a ja – niestety – do tych nielicznych nie należę. Nawet w normalnych warunkach recenzowanie rodzimej produkcji fantastycznej przypomina stepowanie po polu minowym z powodu bezustannych posądzeń, a nawet oskarżeń, o kumoterstwo, czy też wręcz przeciwnie (w myśl zasady: pochwalił, bo kumpel, sflekował, bo się nie lubią), zarówno na szczeblu indywidualnym, jak i całych wydawnictw. I nie przeczę, że takie praktyki mają miejsce, ba, dzieją się nawet ciekawsze rzeczy, o których nieco niżej. Chodzi mi tylko o to, że nie jest to zjawisko tak powszechne, jak można by sądzić po ilości pomówień. Tym niemniej gdybym recenzował książki istniejąc jednocześnie na rynku wydawniczym po drugiej stronie barykady, i to jednoznacznie związany z pewnym wydawcą i pewną grupą pisarzy, moja subiektywna obiektywność stanęłaby pod dużym znakiem zapytania, dając pole do popisu różnym takim, co lubią wrzeszczeć. A ja strasznie krzyków nie lubię.

    (więcej…)

    Czytaj Całość