• Cycki ze stali

    Data: 18 stycznia 2021
    Kategorie: LARP, LARP: Publicystyka, Szpej, Szpej: Poradniki
    Odsłony: 493
     Like

    Abstrakt: „cyckowa zbroja” często jest bezsensowna. Ale wcale nie musi być, a gadanie o jej śmiertelnym niebezpieczeństwie jest już zupełnie absurdalne.

    Od długiego czasu holiłód i twórcy MMO karmią nas stalowymi bikini. Kilka lat temu w sieci zaczął się rodzaj buntu przeciw nim, powstało dużo memów i obecnie tego rodzaju „zbroje” są (zupełnie słusznie) skompromitowane. Jeśli w larpówku nie jesteś Amerykaninem, to pewnie się z nich śmiejesz. Oczywiście nie zmieniło to w zupełnie niczym ich popularności w grach i filmach, bo większość oglądaczy/graczy ma te wątki i memy gdzieś i po prostu chce patrzeć na cycki i płaskie brzuchy panienek, tańczących z wallhangerami. To tak pobocznie, jeśli macie nadmierną wiarę w moc internetów.

    Przy okazji tej fali buntu oberwało się wielokrotnie tzw. „boob plate”, albo „boob armour”, czyli zbroi (powiedzmy) anatomicznej, wyginającej się na biuście. Główne przedstawione argumenty dotyczyły zarówno estetyki, sensowności, jak i bezpieczeństwa:

    1. Cyckozbroja jest seksistowska.
    2. To debilnie wygląda, zbroja ma bronić przed bronią przeciwnika, a nie uwodzić go (częściej wyrażany jako „HAHAHAHA CYCKI STULEJA”)
    3. Tego rodzaju ukształtowanie kirysu ściągnie sztychy na mostek, nie pozwalając im się ześlizgnąć na bok.
    4. Zrobienie dwóch pustych przestrzeni pomiędzy którymi jest punkt nacisku (na mostku) spowoduje, że jeśli ktoś się w tej zbroi potknie TO ZŁAMIE SOBIE MOSTEK I ÓMŻE KÓRWA!!11111 ZAKAZ PUSTEGO

    1. Seksiz

    Cyckozbroja jest seksizę. Co to właściwie znaczy? SJP definiuje to jako „dyskryminacja jednej z płci”. W jaki sposób któraś z płci jest dyskryminowana przez założenie takiej zbroi (zakładam brak przymusu jej zakładania, bo nie znam żadnego kraju, w którym taki przymus by istniał). Oczywiście mężczyźni, którzy zakładając cyckozbroję naraziliby się na śmieszność, dyskryminację i ostracyzm. Ah wait…

    ITALICA: Tomb of the Warrior, Lanuvium
    Obadaj te suty na tej suce!

    A photograph of a spectacular looking cuirass from the 4th century BC,  which is on display at New York's, Metropolitan Museum? | Ancient armor,  Armor, Greek history
    Ktoś jest bardzo podekscytowany nadchodzącą bitwą!
    Obraz może zawierać: 1 osoba
    Nie gap się na nie, dotknij ich!
    Jak one błyszczą w słońcu!
    stoooooop!

    Słuchajcie, głupia sprawa. Wygląda na to, że faceci kilka tysięcy lat biegają w cyckozbrojach i faktycznie ten cały seksiz występuje. Odmawianie kobietom prawa do biegania w pancerzach anatomicznych, w których biegają faceci (będzie jeszcze o tym) to seksiz jak cholera.

    2. Święta funkcjonalność

    Argument o tyle zabawny, że wymaga albo całkowitej nieznajomości historii do takiego stopnia, że trzeba po prostu nigdy nie widzieć egzemplarzy muzealnych, albo tak wściekłego zacietrzewienia, że podsuwanych obrazków już się nie parsuje. Z tym drugim spotykałem się nieraz. Ale o co chodzi z funkcjonalnością? O to, że zbroja była użytkowa (co jest prawdą) i że nie mogła mieć żadnych ozdób, które naruszałyby jej funkcję. Co jest brednią.

    Czemu to jest brednią? Otóż niemal każda ozdoba narusza funkcję zbroi. Jeśli to są upiększenia w typie kanelowań, to owszem, nie narusza, nawet funkcjonalność zwiększają (większa wytrzymałość strukturalna), ale jeśli są to płaskorzeźby, lwie łby, cristy i podobne, to zwiększają one masę, zmniejszają możliwość poślizgu broni przeciwnika, a więc – według wyznawców Świętej Funkcjonalności – nie miały prawa istnieć. Tyle, że istniały. Istniały jak cholera. Popatrzcie.

    The Aureus Press on Twitter: "Heroic #Armor Of The #Italian #Renaissance? "

    omg te skrzydełka zatrzymają miecz i ZABIJOM WŁAŚCICIELA
    Heroic Armor of the Italian Renaissance by Filippo Negroli
    JAK MA SIĘ PO TYM MIECZ POŚLIZNĄĆ!
    Żadnych ozdób, zbroja tylko funkcjonalna!
    Original Japanese Samurai armour from the Showa period - Catawiki | Samurai  armor, Samurai helmet, Samurai tattoo
    PATRZCIE NA TĘ MINIMALISTYCZNĄ FUNKCJONALNOŚĆ

    Gdyby funkcjonalność była rzeczywiście jedynym istotnym parametrem zbroi, w każdej epoce do każdego typu misji (misji w tym sensie, że inna jest zbroja do szarży na kopie, a inna do strzelania z kuszy spoza pawęży) istniałby tylko jeden, optymalny technologicznie w tej epoce tym zbroi i żaden inny. Co jest oczywistą bzdurą. Czy to znaczy, że ludzie wsadzali w swoje zbroje rzeczy głupie, albo samobójcze? A i owszem, choć rzadko. Ale przede wszystkim jest coś takiego, jak utrata funkcji zbroi, którą człowiek może zaakceptować w zamian za estetykę i/lub wygodę. Tak, jak ludzie nie mają problemu z fotelami samochodowymi, skierowanymi w przód (co z punktu widzenia bezpieczeństwa jest skrajnym idiotyzmem), tak nie mieli problemu ze zdobieniami, które zwiększały masę całej zbroi o 1-2kg, albo zmniejszały jej ochronę o kilka promili.

    3. Ściąganie i wiązanie sztychów na mostku, CO POWODUJE ŚMIERDŹ

    Jest szansa, że masz w domu kawałek solidnej stali. Jeśli nie masz stali, to pewnie masz amelinium. Twój nóż do smarowania chleba może się nadać. Połóż go sobie płasko. Weź solidny, gruby i spiczasty nóż kuchenny. Przyłóż sztychem do tego do smarowania chlebem. Weź jak najcięższy młotek i mocno uderz. Sprawdź na ile metrów udało Ci się spenetrować ten nóż kuchenny. Podpowiem i oszczędzę Ci tego eksperymentu – będzie to 0mm. Uderzyłeś właśnie z siłą, zbliżoną do mocnego, osadzonego pchnięcia włócznią albo mieczem. Zdradzę ważny sekret płatnerzy – stal jest twarda.

    Stal jest tak twarda, że przerąbywanie się przez nią albo przebijanie jej wymaga bardzo specjalistycznych broni, generalnie obsługiwanych dwiema rękami z dodatkiem olbrzymiej dźwigni, albo pełnej siły blisko półtonowego zwierzęcia. Nawet to nie daje gwarancji przebicia jej. Idea, że wgłębienie zbroi zatrzyma miecz albo włóćznię i spowoduje JEJ PRZEBICIE jest poza jakimikolwiek granicami absurdu. Oczywiście zbroje budowano z myślą o defleksji, ale przede wszystkim defleksji kopii/lancy i głównie chodziło o zbroje kopijnicze. Chcecie zobaczyć, jak wyglądała zbroja armii, która walczyła niemal wyłącznie przeciw włóczniom? O tak:

    Obraz może zawierać: 6 osób

    Rzymski legionista spodziewał się ciosów włócznią z góry, znad swojej tarczy. Te wielkie naramienniki oczywiście powodowały defleksję w dół, ale spójrzcie na ozdobne zawiasy na ramionach. One spokojnie mogły spadającą włócznie zatrzymać. I co? I nic. Miała wtedy do przebicia między 1 i 2mm stali (w zależności od nałożenia albo nienałożenia segmentów), co było dla niej niemożliwe. A co się stało, kiedy Rzym spotkał naprawdę potężne bronie, zdolne do łamania stalowych płyt? To:

    Helmet Cross Reinforcement bar

    Widzicie te żebrowania na hełmie? Oczywiście mogłą złapać idący z przodu cios włóczni i zatrzymać go w miejscu (OMG ZAMOBUJZTWO). Ale przede wszystkim dodają centymetr albo więcej stali, przez który musi przejść falx albo podobna potworność, zanim w ogóle natknie się na hełm. Co jest ważniejsze od jakiegokolwiek poślizgu.

    To jedno. A drugie – skąd idiotyczny pomysł, że cycki nie powodują defleksji? Trafienie w bok natychmiast spowoduje poślizgnięcie się broni w kierunku pachy. Defleksja! A w centrum? Tylko trafienia idące w jednej konkretnej płaszczyźnie dadzą zejście na mostek (co oczywiście nic nie da), wszystkie inne w kierynku brzucha albo gardła, gdzie może być łapacz sztychów (taki „płotek”, uniemożliwiający poślizg na samo gardło). Wiara, że cycki nie są opływowe jest czymś dość niezwykłym u przedstawiciela gatunku homo sapiens.

    Is 3 Soviet Cold War Tank | Tanks military, War tank, Soviet tank
    Pamiętajcie, opływowe, łagodne krzywe nie powodują defleksji a taki czołg zaprojektowaliby tylko ZAMOBUJCY

    Złamany mostek czyli Naruto faceplant

    O co z tym chodzi? Otóż jeśli kobieta upadnie w cycktozbroi, to złamie sobie mostek i ÓMŻE.

    Wyobraźcie sobie, proszę, scenę, w której człowiek naprawdę tak upada. Jak to musiałoby wyglądać? Musiałby cofnąć głowę. Musiałby wyciągnąć obie ręce jak najdalej za siebie i siłą powstrzymać instynktowne osłonięcie się nimi przed upadkiem. Musiałby podać klatkę piersiową do przodu, żeby uderzyć tylko nią, nie całym ciałem. Do tego upadek, w którym czubki cycków dotykają ziemi jako pierwsze i pod kątem 90 stopni wymagałby skoku nie z ziemi, ale z wysokiego stołka. Generalnie to jakiś przedziwny „naruto chestplant”, wymagający skrajnie nienaturalnej mechaniki ciała.

    Is The 'Naruto Run' Really Quicker Than Sprinting? We Finally Have The  Answer!
    3.. 2.. 1..

    Ale wiecie co? Zdarzyło mi się kiedyś wywinąć orła na lodzie i walnąć w ziemię płasko plecami. Żebra robią wtedy taki fajny trick, mianowicie transmitują całą energię upadku prosto w mostek. Bolało dwa miesiące, ale żyję – a dostałem efektywnie w ten mostek fangę dziewięćdziesięciokilogramową masą. Zdarzyło wam się może upaść do przodu? Uwaga! Jeśli jesteś mężczyzną, to nie masz ochrony z cycków. Jeśli jesteś kobietą to… też jej dużo nie masz, chyba, że napchałaś tam sobie silikonu. Tylko naprawdę wielkie cycki mają tyle tłuszczu, żeby poważnie ochronić mostek. Większość – ledwo ledwo. Więc czy po zaliczeniu takiego upadku nadal żyjesz? Założę, że tak.

    To po pierwsze. Po drugie cały ten argument zakłada, że jakiś płatnerz-idiota-sadysta zbuduje cyckozbroję tak, że dokładnie między cyckami umieści jakąś dziwną, ostrą, przylegającą do mostka poprzeczkę. Taki łamacz mostka. „Hehehe to da ci zachętę do czymania się prosto, pani, hehehehe”.

    Po jaką cholerę miałby to robić? Można te cyki zrobić jednym łukiem, jeśli nie są wielkie. Można je przymocować z zewnątrz do łuku zbroi. Można zagłębienie między nimi na tyle odsunąć od mostka, żeby nigdy go nie dotknęło. Ale wtedy wpadamy w nową rzecz, mianowicie OMG KTO KIEDYKOLWIEK ZROBIŁBY W ZBROJI PUSTOM PRZESZCZEŃ! Otóż…

    ???? 15 Armour (composite) of a Vogt of Matsch. North Italian, c. 1390.  Churburg. ????????? ??????? ??????
    Jak upadnie, to złamie sobie miednicę.
    How to make female breast armor viable? - Worldbuilding Stack Exchange
    Hahaha jaki pustak
    Kastenbrust armour | Medieval armor, Historical armor, Knight armor
    NIENIENIENIE ZAKAZ PUSTYCH PRZESTRZENI I ZAKAZ ZDOBIEŃ!!!1111
    View topic - Kastenbrust great bascinet(image heavy) | Medieval armor,  Medieval art, Types of armor
    omg omg omg
    kastenbrust no2 - a photo on Flickriver
    y u do dis human

    Możemy uznać ten konkretny nonsens za martwy? Założę, że tak.

    Pozostaje jedna ważna rzecz –

    PO CO ktoś miałby robić taką zbroję?

    A po co faceci pchali do rajtuz drewniane kształtki, żeby ich łydki wyglądały na olbrzymie? Po co kobiety wkładają sobie w staniki gumowe, sterczące sutki?

    Moda.

    Człowiek odzworowywał anatomię na zbrojach od zawsze. Przykłady z antyku już podałem. Popatrzcie na inne, z różnych epok:

    A warrior helmet designed for a very fine moustache
    Medieval Moustache Helmet by sirwadewilson - Meme Center
    Armet - The Horned Helmet (1512) - Royal Armouries collections

    I oczywiście, skoro jesteśmy przy minimalizmie funkcji, nie tworzeniu pustych przestrzeni i UŻYTKOWOŚCI PRZEDE WSZYSTKIM:

    Male demon souls characters have cock armour? Oh come on seriously. :  Gamingcirclejerk
    What military technology turns you on ? - The Something Awful Forums

    Ludzie oddają anatomię na pancerzu wtedy, kiedy przychodzi akurat moda na taką estetykę. Przestają to robić, kiedy ta moda przejdzie. Do tego bogaci ludzie lubią wywalać pieniądze na bycie ekstrawaganckimi, a mogą być ekstrawaganckimi, bo są bogaci i kto im podskoczy, co im zrobisz, biedaq?

    Czy cyckozbroja ma sens? Ma, oczywiście, podobnie, jak kutasozbroja. Jej kształt nie służy żadnej szczególnej funkcji (chyba, że dziewczyna ma naprawdę ogromne piersi), jest raczej ozdobą. Warto więc pamiętać o pewnej spójności. Jeśli ktoś zamówił zbroję ozdobną, to powinna być… ozdobna. Cyckozbroja, składająca się z krzywej płyty z dwoma wybitymi w niej cegłówką pagórkami nie wygląda ozdobnie i nie jest wewnętrznie spójna. Taka zbroja powinna być ładna, dobrze technicznie wykonana i wykończona (odpowiednie krawędzie), również w miarę spójna z epoką. Przykłady ładnych, albo przynajmniej nie nonsensownych zbroi tego typu:

    render, ale projekt ładny
    Kat on Twitter: "Imagine being upset over boob armour, lady armour is the  sh*t. I hated playing male characters in their boring flat ass armour. Give  me curves, I want to celebrate

    Lady armor - Album on Imgur

    Pin de Shaun Gore en Warrior Female | Dise?o de personajes, Personajes de  fantasía, Dise?o de personajes de fantasía
    Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, buty i na zewnątrz
    Ta zbroja nie jest super, ale jest przyzwoita. Dostępna z Armstreet, czyli de facto z Polski niedostępna

    Czy powinnaś zamówić sobie taką zbroję?

    Nie.

    To znaczy… słuchaj… zależy jak twardę masz dupę i czy masz sensowną kasę do wydania. To pierwsze będzie ważne, bo dużo ludzi nie pozwoli nigdy faktom przeszkodzić w możliwości nauczania Cię z ambony, że ta zbroja to ZAMOBUJZDWO i JEST GUPIA i HAHAHA ZYZKI. Jeśli zamówisz taką zbroję, spodziewaj się tego. To się wydarzy i w najbliższym czasie się nie skończy. Może nie będzie tak źle, jak w przypadku tej dziewczyny, ale takie śmieszki się pojawią, memy być może też. Istnieje też niezerowe ryzyko stulejarstwa.

    Sensowna kasa do wydania jest potrzebna, żeby ta zbroja wyglądała jak zbroja. Potrzebujesz dobrego płatnerza, umiącego w metaloplastykę, inaczej to będzie groteskowe albo głupie. Co w niektórych settingach fantasy jest ok, ale w większości nie.

    Co w zamian? Sława. Zrób sobie dobrą cyckozbroję, a Twoje zdjęcia na pintereście i na grupach larpowych będą krążyły długo. Jeśli modlisz się u ołtarza Boga Szpeju, to to może być sposób przeskoczenia wszystkich innych, niech suki (bez względu na płeć) zdychają z zazdrości. Osobiście szanuję tę motywację, ale pamiętaj o tej twardej dupie. Ćwicz ją.

    I na koniec

    Zostawiam was ze współcześnie używaną cyckozbroją. Zastosowanie: szermierka sportowa. Zgadnijcie, ile mostków złamała?

    CHRUP
    Czytaj Całość
  • Jak przygotować się do bitewniaka.

    Data: 2 marca 2020
    Kategorie: LARP, LARP: Publicystyka
    Odsłony: 2142
     Like

    Co to jest „bitewniak”? Bitewniak jest to larp, skupiony na wojnie, a przynajmniej na walce. Spodziewaj się mniej scenariusza, w ogóle nie spodziewaj się kart postaci (chyba, że Twój oddział je robi sam dla siebie), spodziewaj się skoncentrowania na misjach bojowych i tłuczeniu bliźniego swego po łbie lateksem. Będziesz przebywać w jakiegoś rodzaju obozie wojskowym, wychodzić na misje bojowe, walczyć z przeciwnikiem w małych utarczkach i wielkich (a w każdym razie sporych) bitwach. Oczywiście na takich larpach jest też (przeważnie) miejsce dla cywilów, którzy walczyć nie będą w ogóle, ale ten tekst jest pisany dla chcących iść w Oko Wpierdolu i cywilami zajmować się tu nie będziemy.

    WIĘC JAKIEJ POTRZEBUJĘ BRONI I ZBROI?!!!111111

    Powoli, powoli. Broń i zbroja są oczywiście bardzo ważne, bądź co bądź jedziesz na bitewniaka właśnie po to, żeby ich używać. Ale w walce będziesz pewnie 30-100 minut czasu rzeczywistego, poza walką (i nie w łóżku) będziesz bliżej 1200 minut. Serio ważniejsze jest to, czego potrzebujesz zupełnie niebitewnie. Zwłaszcza, że w „cywilkach” możesz iść do walki, ale w pełnej zbroi płytowej niezbyt wygodnie siedzi się w karczmie. Co więc jest ważne? Bardzo dużo rzeczy. Uporządkujmy to chronologicznie. Co masz zrobić w ramach przygotowań do bitewniaka?

    1. Znajdź oddział.

    Pojechanie na bitewniaka będzie znacznie łatwiejsze z ogarniętym oddziałem. Sporo oddziałów dysponuje „pakietami startowymi” , czyli strojami i bronią dla nowych rekrutów. Zapłacisz za możliwość skorzystania z nich, ale nie tyle, ile zapłacisz za zebranie własnego szpeju. To doskonała opcja zwłaszcza dla ludzi, którzy nie wiedzą, czy bitewniaki są dla nich i chcą spróbować bez wydawania dużej sumy pieniędzy. Do tego oddziały różnią się dość mocno kulturą wewnętrzną, identyfikacją wizualną, wymogami strojowymi, taktyką walki. Znajdowanie sobie oddziału na końcu, kiedy masz już szpej (być może nieprzystający do danego oddziału) będzie znacznie trudniejsze. Najpierw grupa, potem szpej, nie na odwrót. Tak naprawdę w tym momencie możesz przestać czytać ten tekst, bo sporo oddziałów zajmie się Tobą od A do Z, ale wytrzymaj trochę, postaram się wyłożyć systematycznie proces, który w rzeczywistości bywa chaotyczny.

    2. Ogarnij ekwipunek i akcesoria.

    Strój możesz, przy odrobinie zacięcia i szczęścia, zrobić sobie na tydzień przed larpem. Ale raczej nie wytoczysz na tokarce miski ani nie wykujesz na kowadle noża. Kompletowanie ekwipunku obozowego zajmie Ci prawdopodobnie około 3 miesięcy. Pytaj ludzi z Twojego oddziału o rekomendacje, ale rzeczy, których będziesz potrzebować właściwie na każdym larpie bitewnym (i tak naprawdę niemal na każdym innym) i czego niemal na pewno w pakiecie startowym nie będzie to:

    • Miska (możesz z niej jeść i zupę i „twarde” posiłki)
    • Sztućce. Od biedy da się znaleźć współczesne sztućce, które zadziałają, ale lepiej zaopatrzyć się w historyczne albo larpowe, w pochewce do pasa. Będziesz potrzebować łyżki, widelca i noża. Odradzam komplety ze szpikulcem zamiast widelca. Są ultrakoszerne, ale na larpach podaje się całkowicie współczesne posiłki, których takim narzędziem po prostu nie da się jeść. Więc widelec, przynajmniej dwuzębny. Uwaga: historycznie sztućce często były robione z pewteru, a więc stopu ołowiowego. Z powodu niechęci współczesnych ludzi do umierania na ołowicę, nie robi się już tego w ten sposób. Zamiast tego używa się stali. Znaczy to, że musisz o swoje sztućce dbać, czyli czyścić je i oliwić po jedzeniu. Jednak problem jest z łyżką: łyżka ze zwykłej stali będzie szybko rdzewiała, niezależnie od poziomu dbania o nią. Ja rozwiązałem ten problem prosząc o zrobienie mi łyżki ze stali nierdzewnej. Rzemieślnik zrobił to tak dobrze, że jest nieodróżnialna od zwykłej. Polecam to rozwiązanie.
    sztućce i kaletka u pasa
    • Kubek. Unikaj stalowych kubków turystycznych, to nie wygląda dobrze. Unikaj ciężkiej kamionki – to ładne, ale nie ma sensu dorzucać sobie do bagażu dodatkowej masy. Zwykły, drewniany kubek jest bardzo tani (zwłaszcza w zakupach zbiorowych, które często organizują grupy) i całkowicie wystarczający.
    Zwykły drewniany kubek
    • Pojemnik na wodę. Będzie całkowicie niezbędny na patrolach i w bitwach. Powinien trzymać przynajmniej pół litra wody, ale rekomenduję raczej 0.7 albo 1l. Dobrze zadziała bukłak ze skóry, tykwa, kamionkowa butla / menażka (kamionka albo glina jest ciężka jak cholera, ale to się często opłaca – woda w nich pozostaje długo chłodna, w innych pojemnikach grzeje się natychmiast od słońca). Jeżeli wpiszesz w facebooka „bukłak” niemal na pewno wyskoczy Ci sklep Perkele. Bardzo odradzam. Mają ogromne problemy z jakością. Moja dziewczyna naprawiała trzy cieknące jak sito bukłaki od nich, wszystkie w ramach jednego oddziału, co dawało stosunek bubli w zakupie grupowym rzędu 40-50%. Nie kupuj też czeskiej albo NRDowskiej manierki wojskowej. Będziesz z nią wyglądać jak harcerz.
    Tykwa na wodę
    • Koc. Może być stary, wełniany koc wojsk Układu Warszawskiego (są popularne na larpach). Nie zadasz z nim szyku, ale zrobi robotę. Warto jednak poszukać czegoś ładniejszego. Koc powinien być z grubej, ciężkiej wełny. Przyda Ci się i do spania i do okrycia się nim w chłodny wieczór.
    Image result for koc lwp
    Koc LWP
    • Kaletka (albo dwie). Kaletka to torebka do pasa. Będziesz w niej nosić pierdoły – telefon komórkowy w trybie lotniczym (serio, miej go przy sobie), Twoje lekarstwa, larpowe pieniądze, takie rzeczy. Historyczne ciuchy generalnie nie mają kieszeni, zresztą noszenie ważnych rzeczy w kieszeniach to na bitewniaku fatalny pomysł.
    • Pasek. Unikaj współczesnych pasków skórzanych. Poszukaj czegoś z prostą klamrą i o w miarę historycznym wyglądzie.
    • Pojemniki na rzeczy. Spora szansa, że będziesz w namiocie trzymać współczesne rzeczy („cywilki”). Sporo grup patrzy krzywo na takie rzeczy, leżące luzem. Zaopatrz się w pojemniki, w których możesz je przechowywać dyskretnie. Najtańszym, serio w cenie ryżu, pojemnikiem są lniane/jutowe worki LWP, do dostania na aukcjach internetowych po kilka złotych. Poszukaj aukcji, na której są worki bez pieczęci, zaoszczędzisz sobie wysiłku naszywania na nie łat.
    Image result for worki lniane lwp
    Worek lniany LWP

    3. Zorientuj się w „scenie” i wejdź w grupę.

    Dołącz do jednej z grup bitewniakowych na facebooku i polurkuj tam kilka tygodni. Patrz, co się dzieje. To mocno ułatwi Ci wejście w ten światek i rozumienie jego wewnętrznego języka. Jednocześnie staraj się brać udział w życiu swojego oddziału. Lepiej być na larpie kimś rozpoznawalnym, niż samym imieniem i nazwiskiem, którego nikt nie kojarzy inaczej, niż „a, ten? jakmutam? no, ten!”. Nie musisz brać na siebie żadnych projektów, oferować się z szyciem gaci (choć to oczywiście zawsze będzie docenione), po prostu nie bądź samym nazwiskiem na liście osobowej. Spraw, żeby ludzie Cię kojarzyli.

    To prowadzi do następnej rady – nie bądź unikalnym płatkiem śniegu. Oddziały bitewniakowe generalnie robią regularne wojsko. W regularnym wojsku są regularni żołnierze. Zdarzają się role specjalistyczne (na przykład ciężki oddział halabardników może mieć jednego łucznika), ale nie oczekuj i nie wymagaj, że dostaniesz taką rolę od razu. Zacznij od bycia zwykłym, regularnym żołnierzem, jak inni. Zapewniam, że to będzie docenione. To samo tyczy się konstrukcji postaci. Większość żołnierzy ma bardzo prosty życiorys. Urodził się w X, dał się nawinąć werbownikowi, teraz jest żołnierzem. Jego ciekawy i złożony życiorys powstaje dopiero w oddziale, jako rezultat kolejnych larpów (a zapewniam, że to są ciekawe życiorysy i jest naprawdę dużo ludzi, których szczególne perypetie są znane wszystkim). Idź tą drogą. Nie bądź synem/córką elfiej księżniczki i ludzkiego maga, który porwany w wieku 6 lat przez lodowe giganty nauczył się Magii Lodu i podróżuje przez świat ze spektralnym reniferem o imieniu Sven. Serio – nie.

    Pobocznym tematem jest nie huśtanie łodzią, w której się dopiera zaczyna płynąć. Jeśli po przeczytaniu jakiejś mechaniki wyjeżdżasz ze wściekłą krytyką zasady, którą masz za głupią, może się łatwo okazać, że to zasada istniejąca od czterech lat, świetnie działająca, znana wszystkim i powszechnie akceptowana. Wyjdziesz na idiotę. Pamiętam absolutnie absurdalną kłótnię z człowiekiem, który nie życzył sobie, aby uderzano go na larpie bitewnym lateksem w głowę (co było explicite na tym larpie dozwolone), bo to ultra niebezpieczne – wszystko to na podstawie nieuczestniczenia nigdy w żadnym bitewniaku. Nie bądź tym człowiekiem. Przyjedź, zalicz to doświadczenie i od tej chwili będziesz wiedzieć o czym mówisz. Przedtem nie bardzo.

    4. Spraw sobie ciuchy.

    Ciuchy to jest absolutny priorytet szpejowania larpowego. Możesz iść do walki bez zbroi, ale nie możesz iść do walki bez ubrania. Jeśli nie korzystasz z pakietu startowego, Twoja grupa na 100% będzie w stanie Ci dużo doradzić i skierować do dobrych krawców i rzemieślników. Rób sobie ubranie w porozumieniu i we współpracy z oddziałem. Oni ogromnie Ci pomogą.

    5. Spraw sobie broń.

    Bez broni jesteś bezużytecznym żołnierzem. Jeśli nie korzystasz z pakietu startowego, kup po prostu broń, zgodną z profilem jednostki. Nie wariuj – główna broń Ci wystarczy. Nie kupuj trzech sztyletów, boczniaka (broń boczna, używana kiedy główna staje się bezużyteczna) jeśli nie jest niezbędny, miecza pojedynkowego, młota bojowego do popisów i tak dalej. Nie wywalaj kilku tysięcy złotych na broń nie wiedząc jeszcze, czy to hobby Ci się w ogóle spodoba. Poczekaj z tym na powrót z pierwszego larpa.

    6. Kup sobie hełm.

    Hełm powinien być ze stali. Ja osobiście dzielę hełmy na dwie kategorie: patrolowe i bitewne.

    Hełm patrolowy jest przede wszystkim lekki i wygodny. Możesz w nim chodzić bez dyskomfortu przez cały dzień, zakładać go na każde wyjście z obozu, nawet o 100m w las. Ten hełm jest dla Ciebie niezbędny. Możesz w nim iść w bitwę, natomiast chodzenie na każdy patrol w hełmie bitewnym będzie bardzo niewygodne bardzo szybko. Dla dziewczyn dodatkowym argumentem przeciw hełmowi bitewnemu są okropne rzeczy, które po kilku godzinach w upale zrobi on włosom. Oczywiście u niektórych oddziałów są tylko hełmy patrolowe, bitewnych się nie używa. Idealnym hełmem patrolowym jest bardzo tani hełm sekretny Epica.

    Hełm bitewny jest dość ciężki i da Ci dobrą ochronę nawet przed ciosami bronią drzewcową. Powinien być dobrze zamortyzowany, idealnie jest, kiedy zapewnia ochronę tyłu głowy (potylicy), skroni, policzków i nosa (osłona nosa jest, niestety, bardzo rzadką cechą hełmu). Nie powinien mieć stałej zasłony. Zasłony nie będziesz używać właściwie nigdy poza pozowaniem do zdjęć. Odcina Ci widoczność i możliwość oddychania tak bardzo, że będziesz ją mieć zawsze odsuniętą. Odsuwana zasłona musi być dobrze mocowalna w pozycji odsłoniętej – albo przez odpowiednią konstrukcję hełmu, albo przez zaczepy. Nie kupuj hełmu, a którym musisz zasłonę trzymać odsuniętą jedną ręką, albo która co jakiś czas opada Ci na twarz. Jako hełmy bitewne rekomenduję salady, burgonety, barbuty, łebki, ciężkie moriony i podobne.

    Najlepiej mieć dwa hełmy, patrolowy i bitewny. Ale jeśli masz wybrać jeden, wybierz patrolowy. Jest ważniejszy.

    7. Nie kupuj sobie zbroi.

    O ile Twój oddział nie wymaga jakiegoś minimum zbrojowego – odpuść. Ponownie, nie wydawaj ciężkich pieniędzy przed dowiedzeniem się, czy to wszystko lubisz. Do tego na pierwszym larpie będziesz mieć okazję przymierzenia się do różnych typów zbroi, sprawdzenia, co dla Ciebie działa. Na razie włóż wysiłek w strój, nie w zbroję.. Zbroja powinna być dobrej jakości (milion razy lepszy jest dobry tekstylny, niż paskudny zbrojny), więc serio lepiej poczekać z tym rok, niż rzucać się od razu na byle co, zanim nabierzesz umiejętności odróżniania cymesu od szrotu.

    Kolejnym powodem jest „szok płyty”. Znam pewną osobę, która po założeniu na siebie pierwszy raz płatów i hełmu niemal wyzionęła ducha w marszu na swoją pierwszą bitwę – słaniała się potem na nogach. Obecnie, bez wielkiej poprawy kondycji, potrafi biegać przez cały dzień w płytowym kirysie i ciężkim hełmie. Ciało przyzwyczaja się do zbroi z czasem, to nie jest nawet kwestia siły. Po prostu potrzebuje na to trochę czasu. Lepiej nie funduj sobie „szoku zbroi” na pierwszej bitwie. Jeśli wkręcisz się w larpy bitewne, kup kirys i ćwicz w nim. Kiedy będziesz sobie w nim dobrze radzić, kupuj (albo nie) kolejne elementy.

    8. Kup sobie rękawice.

    Idealne są rękawice z miękkiej i grubej skóry, albo leciutkie rękawice stalowe (które odradzam na pierwszy larp jako bardzo drogie i wymagające pewnej wiedzy). Będą osłoniały jedną z najbardziej narażonych na urazy części ciała – palce, a zwłaszcza ich stawy. Nie polegaj na skórzanych rękawiczkach zimowych, kup solidne, dedykowane do reko albo larpów bitewnych rękawice.

    9. Upewnij się, że masz gdzie spać.

    Tu powiem tylko tyle: rozmawiaj z oddziałem. Dowiedz się, jak wygląda organizacja techniczna obozowiska. Upewnij się, że jest dla Ciebie miejsce w namiotach, jakie są wymogi i możliwości rozłożenia się w nich.

    10. Postaraj się spotkać Twój oddział na żywo przed larpem.

    Jeśli mają nawet popijawę na 5 osób w innym mieście – wskocz w pociąg i podjedź tam. Serio warto znać twarze i popić razem z towarzyszami broni przed larpem. Tam może być za mało czasu na poznanie się jako gracze, nie postaci.

    Baw się dobrze!

    Nie no, żartuję. W tym wszystkim nie chodzi o bawienie się dobrze. Chodzi o SZPEJ.

    Pożyteczne linki.

    Oddziały:

    Sklepy zagraniczne:

    Polskie sklepy larpowe:

    Polskie sklepy reko:

    • Lorifactor (jedyny sposób, żeby dostać reko szpej bez czekania miesięcy i bez obsuw)

    Grupy fejsbukowe bitewniakowców

    Poboczne grupy i strony na facebooku:

    Czytaj Całość
  • Scopare la Poverta: w obronie maszyny do szycia

    Data: 17 stycznia 2019
    Kategorie: Szpej, Szpej: Poradniki
    Odsłony: 2334
     Like

    Abstrakt: nie, odrażajace, odstające, koślawe szwy to nie jest oznaka „autentyczności”.

    (więcej…) Czytaj Całość
  • Jak broń larpowa robi „ała”.

    Data: 8 stycznia 2019
    Kategorie: LARP, LARP: Publicystyka
    Odsłony: 3356
     Like

    O najróżniejszych mieczach, młotach i innych halabardach larpowych narosło tyle mitów, że warto sobie powiedzieć o nich parę rzeczy spoza „mie się wydaje”. Poniższy tekst mówi odrobinę o BHP i fizyce tych broni i o tym, od czego zależy to, jak groźne będzie uderzenie i jak łatwa/trudna w kontrolowaniu będzie broń.

    (więcej…) Czytaj Całość
  • Poradnik: Wyściełanie Hełmu

    Data: 8 lutego 2018
    Kategorie: Szpej, Szpej: Poradniki
    Odsłony: 2272
     Like

    Krótka dyskusja roli amortyzacji wewnątrz hełmu – do czego się przydaje i dlaczego warto o nią zadbać.

    (więcej…)

    Czytaj Całość
  • Recenzja Szpeju: Epic Armory, Hełm Sekretny

    Data: 2 listopada 2017
    Kategorie: Recenzje Szpeju, Szpej
    Odsłony: 2542
     Like

    Normalnie mam – powiedzmy – sceptyczne nastawienie do szpeju od larpowych firm. Jest oczywiste, czemu larpowcy miewają problemy z kupowaniem świetnie wyglądającego szpeju reko – płacą wtedy bardzo dużo za ochronę przed stalową bronią, której to ochrony po prostu nie potrzebują. 2mm stali są larpowcowi po nic. 1mm jest dla niego w sam raz. Larpownie oferują takie zbroje, ale… te zbroje wyglądają najczęściej rozpaczliwie. Na zasadzie „larpełe wszystko kupi” robione są niechlujnie i nieestetycznie. Na rynku bardzo brakuje produktu pośredniego, czegoś, co jest lekkie (za lekkie na reko, w sam raz na larpy) i estetyczne. Ściślej – istnieją takie produkty, indyjskiej Deepeeki i podobnych firm, ale nie są przez nikogo sprowadzane i sprzedawane w Polsce. Więc nie lubię larpowego szpeju, ustaliliśmy to sobie. Tym bardziej byłem zaskoczony hełmem od Epica, bo jest on po prostu świetny.

    (więcej…)

    Czytaj Całość
  • Poradnik gracza na Battlequest oraz BHP walki lateksem

    Data: 19 lipca 2017
    Kategorie: LARP, LARP: Publicystyka
    Odsłony: 1782
     Like

    W ostatnim czasie tworzyłem, albo pomagałem w tworzeniu materiałów instruktażowych na temat walki na lateksiaki oraz tego, jak się odnaleźć na bitewniaku (i jedno i drugie ze wskazaniem na Battlequest). Poniżej oba: film i dokument pdf, zebrane razem, żeby nie zgubiły mi się w facebookowej przewijalni.

     

    Film:

     

     

    Oraz dokument:

    Battlequest – Poradnik Gracza

     

     

     

     

    Czytaj Całość
  • Szpej dla larpowców, poradnik rekorzemieślnika

    Data: 22 lipca 2016
    Kategorie: LARP, LARP: Publicystyka
    Odsłony: 4888
     1

    Od mniej więcej dwóch lat zauważam powstanie w larpówku prądu, którego dotąd w życiu się nie spodziewałem (będzie chyba o tym osobny tekst) – ludzi „profesjonalizujących się”, kupujących na larpy szpej w jakości reko, albo do niej zbliżony. Fantasy kupa w rodzaju skórzanych folg z obowiązkowymi, celtyckawymi motywami przestaje być najwyższą, najbardziej pożądaną jakością. To zaś oznacza, że larpowcom można sprzedawać szpej, robiony podobnie, jak dla rekoludków. Podobnie, ale nie tak samo. Poniżej trochę o różnicach, o tym, co robić, czego nie robić, jakie mieć podejście.

     

    Podejście.

    Larpowiec nie jest upośledzonym rekoludkiem, ani protorekoludkiem. Larpowiec może, ale wcale nie musi chcieć zostać rekoludkiem. Larpowiec wcale nie patrzy na rekoludków, jak na lepszych od siebie Bwana, którzy niosą mu światło wiedzy – często jest wręcz na owo Lux Veritatis ciężko uczulony. Larpowiec jest larpowcem. Próba zrobienia z niego siłą rekoludka, nawet w najlepszych intencjach, jest jak próba zrobienia modelarza z wędkarza. Jeśli ktoś potrzebuje od Ciebie szpeju i mówi od początku, że to jest na larpy, to nie zasypuj go datowaniem, źródłami, pytaniami o kompatybilność okresów historycznych, ikonografią (wyskocz z Biblią Maciejowskiego i straciłeś klienta) ani specjalistycznymi pytaniami, na które nie będzie znał odpowiedzi (uwaga: może się zdarzyć larpowiec, który będzie chciał takie rzeczy wiedzieć, ale to raczej wyjątek, niż norma). To Ty zaproponuj konkretny produkt, przekaż jego zalety i wady i zostaw człowiekowi decyzję. Nie macie pojęcia ile razy słyszałem od larpowców o fatalnych doświadczeniach z polskimi rzemieślnikami z reko, od których larpowcy odbili się po kwaśnej wymianie pierwszych zdań. W jednym przypadku taki człowiek skończył przez to z produktem od Znanego Artysty Metalurga, zamiast z sensowną zbroją.

    Tl;dr: jeśli ktoś potrzebuje od Ciebie wamsu, to chce od Ciebie pieprzonego wamsu, nie wykładu o roli bawełny w XVII wieku. Człowiek ma pieniądze, które chce Ci dać i sam Cię odnalazł, więc traktuj przynajmniej te pieniądze z szacunkiem.

    Turniej bojowy w komnacie zamkowej

    Tak teraz potrafi wyglądać larp – nie wstyd sprzedawać

     

     

    Jakoś i jakość, czyli bycie mądrym za klienta

    Larpowiec często nie ma pojęcia, czego chce, czy też czego potrzebuje. On wie, jak by chciał wyglądać. Nie ma pojęcia, jak dany szpej działa, często nie wie, po co on w ogóle jest. Spodobał się po prostu larpowcowi na zdjęciu. Jeśli sprzedajesz wams bez troczków do pludrów, za to z obszytymi dziurkami na te troczki, to larpowiec nie będzie miał najbledszego pojęcia po co te dziurki są i nigdy ich nie użyje (albo spróbuje wpychać w nie guziki). Jeśli do tego sprzedasz mu pludry w tym zestawie, to pludry będą mu stale zjeżdżały z rzyci. Będzie mieć o Tobie fatalną opinię i przekaże ją innym. My, jako rekoludki, taką wiedzę mamy i rzemieślnicy przyzwyczajeni są po prostu do wystawiania szpeju, z którym już sami klienci wiedzą, co zrobić. Larpowcowi trzeba to wytłumaczyć. Jeśli larpowiec zamawia u Ciebie hełm, upewnij się, że wie, że będzie potrzebował do tego hełmu wyściełania i poinformuj go o właściwej konserwacji. Jeśli hełm ma zaczepy na oplot kolczy, powiedz larpowcowi, do czego te zaczepy służą. Łezki (naramienniki) mają dziurki, z którymi larpowiec nie będzie miał pojęcia, co zrobić. Wytłumacz mu to. Najlepiej miej stronę ze zdjęciami gotowych, prawidłowo użytych produktów, albo (jeszcze lepiej) zrób filmiki pokazujące prawidłowe zakładanie i używanie sprzętu. Jeśli nie masz jak, to takie filmiki są do znalezienia na YT. Prawie nikt w larpówku nie ma pojęcia o fibulach i nie wie, co i jak fajnie można zrobić z krajkami. Tłumacz takie rzeczy. Jeśli przez nieumiejętność używania danego produktu larpowiec nie będzie w stanie się z nim poruszać, albo wręcz zrobi sobie krzywdę, to ani więcej od Ciebie nic nie zamówi, ani nie poleci Cię kolegom, ani nikt nie będzie podziwiał jego szpeju w grze (co jest zawsze dodatkową reklamą), bo szpej ten zgnije gdzieś w szafie.

     

    Na ile mroku można sobie pozwolić.

    Na dużo, ale nie za dużo. Istnieją specjalne sklepy dla larpowców, które generalnie uprawiają z klientem aktywny seks analny, sprzedając mu wyjątkowy syf za naprawdę duże pieniądze. Kołczan, który reko-rzemieślnik zrobi za 150zł, w sklepie larpowym będzie kosztował 400. Kakowa, bawełniana przeszywanica, marki „śmierć z przegrzania” nie zejdzie poniżej 300zł. Plastikowe kowbojki z doklejoną zębatką (co czyni je „steampunkiem”) mogą pójść za pińset plus. To oznacza, że larpowcowi można wcisnąć każdy syf, ale po prostu się nie powinno. Abstrahując od etyki sprzedaży – klientów można sobie wychować. Szpej w jakości reko ma to do siebie, że jego jakość po prostu widać – nawet w grze komputerowej! Jestem przekonany, że jednym ze źródeł sukcesu cyklu gier Wiedźmina jest to, że pojawili się tam zbrojni i enpisi w prawilnym szpeju, nie w smoczym gónwie BDSM z regularnych gier fantasy. Kiedy larpowiec w wełnie i stali stanie obok larpowca w bawełnie i plastiku/skórkach, róznica estetyczna jest szokująca. W ten sposób zdobywa się klienta. Jednocześnie nie ma się co upierać. Jeśli klient chce coś z bawełny (albo plastiku) bo ewidentnie nie wie, co robi, można mu wełnę/len zaproponować i wytłumaczyć powody propozycji. Ale jeśli jest na bawełnę zdecydowany – rób z bawełny.

    Jednocześnie pewne rzeczy, które w reko są konieczne, w larpach są zbędne, albo nawet szkodliwe. Nie sprzedawaj larpowcowi butów z podeszwą ze skóry, albo drewna (chyba, że wyraźnie sobie tego zażyczy). Może sobie zrobić w nich krzywdę i nie będzie z nich zadowolony. Nie wygłupiaj się z ręcznym szyciem – nikogo w larpówku to nie obchodzi. Sznurki nie muszą być robione na lucecie, mogą też zawierać 100% wiskozy. Wartości użytkowej to nie zmienia, larpowca sam materiał nie obchodzi, a na cenę wpływa to ogromnie. Guziki mogą być (sensownie dobrane) z pasmanterii. Współczesne, miedziane sprzączki zadziałają świetnie i nie będą rdzewieć (poinformuj larpowca, jak sobie radzić ze śniedzią, nawet niektóre rekoludki tego nie wiedzą). Na duże powierzchnie tkanin lepiej używać wełny i lnu (choć sploty mogą być całkowicie współczesne), jako dodatki – niemal czego bądź, dopóki nie wygląda tandetnie.

     

    Zbroja

    Osobne słów kilkakroć trzeba powiedzieć o szpeju ochronnym. Otóż larpowiec niemal nie ma przeciw czemu być chroniony. Larpowe bronie prawie nie mają masy, są otulone miękkim lateksem i praktycznie niezdolne do zrobienia trwałej krzywdy nawet zupełnemu nudyście. W związku z tym:

    Nie ma co się wygłupiać z ciężkimi, bohurtowymi przeszywanicami. Takie coś trudno się szyje, jest drogie i larpowcowi będzie tylko przeszkadzać. Zamówiłem sobie teraz na larpy przeszywanicę z lnu, pomiędzy którym jest wełniana mata-wata. Działa to świetnie (leciutkie i ładne), było łatwe do zrobienia i tanie. Larpowca nikt nigdy nie uderzy federem, ani gizarmą, jego przeszywanica nie musi kompensować olbrzymich energii. Powinna za to być używalna przez człowieka, który będzie ją miał na sobie przez trzy dni w roku i który nie jest przyzwyczajony do wysiłku fizycznego, jakiego wymaga realny szpej bojowy.

    Z tego samego powodu zbroje powinny wyglądać i być sztywne – i tylko tyle. W zbroi nie powinny powstawać wgnioty od eksploatacji, więc jakaś sensowna grubość i sztywność jest konieczna. Ale trafiane to będzie mieczami z lateksu, przed którymi skutecznie broni t-shirt. Stal się na larpie przydaje, bo strzał w głowę albo pchnięcie w brzuch lateksiakiem to nic przyjemnego, dobrze mieć sztywną osłonę. Ale jej grubość i masa powinna być minimalna. Jest jeszcze kolejny powód: bardzo mało larpowych mechanik premiuje prawdziwą zbroję, pokutują premie dla gónwa w rodzaju malowanego lateksu, czy utwardzanej skóry. Dlatego zbroja ze stali nie powinna za bardzo krępować ruchów, bo używający jej larpowiec, nie mając premii mechanicznych, będzie jeszcze w rzyć bity w walce. 1.5kg naręczaki i 1kg rękawice spowolnią go naprawdę mocno, w czasie gdy przeciwnicy w Karwaszach Samego Robin Hooda będą machali swoimi lateksiakami z prędkością światła. Zrób mu tak lekki szpej, jak możesz. Możesz ograniczyć strefy ochrony, aby zmniejszyć masę i zwiększyć mobilność. Dobrym pomysłem może być dodanie gdzieś na wewnętrznej powierzchni mocnej naklejki „nie przeznaczone do walki stalą!”, żeby sprzęt w dobrej wierze puszczony na sprzedaż nie skończył jako przyczyna czyjegoś kalectwa.

    Częstym wymogiem organizatorów larpów jest brak ostrych krawędzi szpeju. Lateksowy miecz (a coś takiego potrafi kosztować 600zł) uderzając w ostrą krawędź może się bardzo popsuć. Dlatego szpej ochronny powinien (gdzie to możliwe) mieć krawędzie zaoblone i/lub wywinięte.

    Larpowiec nie ma zielonego pojęcia jak współdzialają ze sobą elementy pancerza (wracamy do edukowania klienta). Jeśli sprzedajesz szpej obronny larpowcom, najlepiej przygotuj pasujące do siebie zestawy i sfotografuj je. Czniać datowanie, nikogo nie obchodzi, czy hełm z XIw jest założony do płyty z XIV. Natomiast gorzej, kiedy larpowiec sprawi sobie naramienniki, których po prostu nie da się używać z jego zbroją (ekstremalny teoretyczny przykład – folgowe naramienniki przy segmentacie).

    Dalej: ponownie wspomnę o sklepach larpowych, sprzedających gónwo. Ich stalowy (albo amelinowy) szpej jest produkcji róznych Epiców i podobnych. O ile jego wygląd ostatnio się poprawił, o tyle ceny dalej są dość wysokie za straszne badziewie. Ciężko jest zejść z ceny robionego na zamówienie szpeju reko, ale larpowcowi w zupełności wystarczą osłony z Indii. Na tyle, na ile wiem, w chwili pisania tego tekstu nikt w Polsce nie dystrybuuje stali z Deepeeki! Sklepy larpowe sprzedają drogiego i kiepskiego (larpowego) Epica, zaś bardzo tanie i kilkakroć lepsze hełmy z Deepeeki trzeba sprowadzać z Francji, lub Anglii. Te hełmy są dla larpowca w sam raz i dobrze byłoby, gdyby ktoś zaczął im je sprzedawać – kupione bezpośrednio w Indiach kosztują prawie nic (nawet po 15 dolarów za hełm), ale trzeba to zamawiać hurtowo.

    Salada z Deepeeki, zupełnie wystarczająca na larpy

    Salada z Deepeeki, zupełnie wystarczająca na larpy

     

    Czego w larpówku bardzo potrzeba

    W związku z profesjonalizacją, o której pisałem na początku, pojawiło się spore zapotrzebowanie na drobny sprzęt codzienny i obozowy. Sztućce (zestawy w pochewkach do pasa), kaletki, akcesoria do pisania (znowu – najlepiej w zestawach), paski nie za milion, fibule (z wytłumaczeniem, po co są), brosze, nożyki techniczne, pierścienie, kubki, talerze, tego typu rzeczy. Dobry sklep z takim szpejem może na larpowcach nieźle zarobić.

     

    Terminy!!!!

    W reko jesteśmy przyzwyczajeni, że rzemieślnik, mówiąc „miesiąc do dwóch” może mieć na myśli „za rok”. Radzimy sobie z tym. Larpowcy nie są i nie będą do tego przyzwyczajeni. Jesteś zarobiony – ok, podaj termin daleki, ale prawdziwy! Nie wpychaj człowiekowi kitu o dwóch tygodniach, a potem tradycyjnej chorej matce, martwym kocie, pogrzebie w rodzinie, pobycie w szpitalu i tak dalej, bo narobisz koło pióra nie tylko sobie, ale wszystkim reko-rzemieślnikom.

     

    Kontakt

    Ludzie lubią z góry wiedzieć co i za ile kupują. Oczywista, że w przypadku zamówień indywidualnych (jak zbroja, robiona na rozmiar i pod wymagania) nie da się wystawić gotowego produktu. Ale jeśli chodzi o drewnianą miskę, sztućce, pergamin, czy gęsie pióra, ktoś, kto ma stronę www z podaną ceną i koszykiem, a najlepiej też płatnością przez szybki przelew, wygra z kimś, kto ma tylko profil na facebooku, do kogo trzeba się dobijać mailem, albo PMami i z kim uzgadnianie ostatecznego kształtu i ceny towaru będzie trwało tydzień. To drugie robi po prostu wrażenie braku profesjonalizmu, zwłaszcza, kiedy jest połączone z obsuwami.

     

    Udanych interesów!

    Czytaj Całość
  • Stop glanowaniu postaci, czyli o butach larpowych słów kilka

    Data: 31 października 2013
    Kategorie: LARP, LARP: Publicystyka
    Odsłony: 7129
     Like

    Rzecz będzie o butach larpowych, o tym jak je mieć średnio i tanio albo dobrze i drogo oraz czego i czemu nie mieć.

    (więcej…)

    Czytaj Całość
  • Focale, bandana, fular, krawat

    Data: 20 września 2013
    Kategorie: LARP, LARP: Publicystyka
    Odsłony: 8938
     Like

    Dziś będzie o rzeczach wiązanych wokół szyi. Mają one parę tysięcy lat, chociaż ich funkcja zmieniła się dość mocno w ciągu ostatnich 100-200.

    (więcej…)

    Czytaj Całość